Panna młoda w czerwonej sukni, spódnice wybijane ćwiekami, spinki do włosów zrobione ze zboża... To nie opis kostiumów do następnego filmu Tima Burtona, ale pomysły projektantów z londyńskiego tygodnia
mody.
"Londyn to miejsce, gdzie projektantowi ujdzie na sucho odrobina większej kreatywności. Można pokazać jakąś ideę i ją przetestować. Chodzi przede wszystkim o różnorodność, tak by każdy robił swoją rzecz" - tłumaczy brytyjski projektant Todd Lynn. I choć w grafiku londyńskiego tygodnia
mody nie znajdziecie wielu ogólnie znanych nazwisk, to paradoksalnie właśnie temu zawdzięcza on swoją niesamowitą atmosferę. Tutaj każdy (w odróżnieniu od Mediolanu czy Paryża) może przedstawić swoją wizję
mody.